poniedziałek, 15 września 2008

Powrót

Umieram
Nie dosłownie, ale umieram
Straciłam to, co najważniejsze
A tym samym straciłam siebie
Nie ma mnie
Jestem na wszystko obojętna
Na niczym mi nie zależy
Żyję, bo muszę…
Jest źle, choć i tak jestem spokojna
Wyję, choć coraz rzadziej płaczę
Uśmiecham się też coraz rzadziej
I znowu muszę grać
I nie wiem, kiedy ten stan się skończy
Bloga nie opuszczę, co do komentarzy to raczej będę odpisywać tylko wieczorami, czyli trochę rzadziej niż zawsze.

Na Śląsku poza tym, że trochę odpoczęłam, to pomagałam rodzinie w porządkach, ale co ważne scalałam więzy rodzinne :) miło :)

Aniu, dziękuję za wsparcie…tak, piszę tutaj o Mamie Zuzi :*
Michał, Przyjacielu Mój, po raz kolejny dziękuję za pomoc i wsparcie :* (i nie krzycz na mnie za tę notkę, o ile tu zajrzysz)

We Wrocławiu jest łatwiej, ale to pustki nie zastąpi ;(
I jeszcze te myśli, które spokoju nie dają ;(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz