Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 marca 2020

Kilka słów


Nie piszę tu ostatnio, bo nie mam weny ani ochoty, a zmuszać się specjalnie do tego nie będę, bo to nie o to tu chodzi. W zeszłym tygodniu chodziłam do pracy, od piątku zostałam już w domu i do 30 marca na pewno w domu będę.

W tych ciężkich chwilach życzę Wam zdrówka i zostańcie w domu, tak jest bezpieczniej.


piątek, 20 grudnia 2019

Kilka słów


„Znam swoją wartość. Znasz ją i ty. I powinno po tobie spływać to, co myślą i mówią o tobie inni. Wielu jest takich, którzy interesują się bardziej twoim życiem niż swoim. Szepczą za twoimi: A ta...to przytyła. Przytyłam. I co z tego? Ile ona je? Jem, bo lubię jeść. Taka krotka sukienka? Taka krótka, bo mi się podoba, bo lubię zakładać krótkie, zwiewne sukienki. To co, że nogi już nie te. Jak ktoś nie chce, niech nie patrzy. Moje życie, moje wybory- i niech gadają, skoro tak bardzo lubią gadać.”

„Czasami trzeba innym powiedzieć „nie” żeby móc powiedzieć „tak” sobie.”

Mam już dość tego wszystkiego ;( jest mi strasznie źle i nie wiem, czy mam siłę, by walczyć...

piątek, 6 lutego 2015

Telegram 2

Zdrowieję.
Stop.
I oddałabym dużo, żeby to była grypa, a nie po raz kolejny problemy z układem moczowym.
Stop.
Teraz już tylko trochę nerka pobolewa.
Stop.
W poniedziałek powrót do pracy.
Stop.
W poniedziałek wracam na blogi. (Wasze i swoje)
Stop.
I na pewno uzupełnię #100HappyDays.
Stop.
W  międzyczasie weekend.
Stop.
Jutro z Rodzicami do sklepu zobaczyć przykładową łazienkę.
Stop.
W niedzielę- urodzinowo i obiecany przez Męża Czas dla Mnie :)
Stop.

czwartek, 29 stycznia 2015

Telegram

Jestem chora.
Stop.
Nie mam siły na pisanie notek.
Stop.
Ani na zaglądanie na Wasze blogi.
Stop.
Nie mam siły na czytanie książek.
Stop.
Wrócę, jak poczuję się lepiej.
Stop.

niedziela, 12 października 2014

Lenkowe zmęczenie

Wiem i zdaję sobie z tego doskonale sprawę, że ostatnio rzadko tu bywam, rzadko tu piszę. Od 18 września nie pojawiło się ode mnie żadne słowo, chyba, że na innych blogach, o których pisałam w poprzedniej notce.
Ostatnie dwa tygodnie były najcięższymi tygodniami w moim życiu. Chodzi głównie o pracę, bo brakowało ludzi i ja z koleżanką i kolegą mieliśmy dwa razy więcej pracy niż zawsze. Mnie poza tym czeka od jutra też stosunkowo ciężki tydzień, ale wiem, że dam radę. Często przychodziłam tak zmęczona po pracy, że w ciągu dnia popołudniami często spałam albo byłam tak bardzo zmęczona, że  nie miałam czasu na poświęcenie się blogom tak, jakbym bym chciała. Poza tym nie działo się nic takiego o czym chciałabym napisać właśnie tutaj, bo stali Czytelnicy wiedzą, że nie piszę często o bardzo osobistych sprawach, a pisanie nie całkiem wprost i bardziej tajemniczo też nie zawsze wychodzi. Tak wiem, tłumaczę się, że nie mam czasu, że o wszystkim pisać nie mogę, że nie mam weny, wiem, że często tak piszę, ale tak właśnie jest, choć co do weny to bym się kłóciła, bo wena jest, ale jakoś ostatnio mało wykorzystywana, ale nawet w takie papierowym pamiętniku, który prowadzę w formie kalendarza („Kalendarz 2014, Rok Dobrych Myśli Beaty Pawlikowskiej) nie zamieściłam ani jednego słowa od 8 września (ostatnio coś tam pisałam 7.09).
Na szczęście na moja pasję największą Książki znajduję w miarę możliwości czas, co możecie zobaczyć na blogu o książkach, o którym pisałam w poprzedniej notce.
Tygodniami haruję jak wół (no trochę przesadziłam, ale pracy miałam multum), weekendami odpoczywam, choć ten odpoczynek jest za krótki, a czas tak szybko pędzi, że za chwilę obudzimy się w Nowym 2015 Roku.
Raz jest bardziej spokojnie, raz trochę niespokojnie, ale jestem i do Was zaglądam, a kiedy znów tu będę? Nie mam pojęcia. Ten tydzień będzie już troszkę spokojniejszy i następny też taki może być to mam nadzieję, że będę mogła częściej i tu pisać, ale niczego nie mogę obiecać.
A do napisania tej notki zmobilizowała mnie Karia. Dzięki Kochana :* gdyby nie Twój komentarz, to nie wiem czy bym dziś coś napisała.
Napiszę następnym razem, jak tylko znajdę choć odrobinę czasu i temat do napisania ;) Kurcze rozpisałam się prawie na cała stronę w Wordzie ;) Bywa i tak, ale jakoś tak same paluszki śmigają po klawiaturze. Oby tak pozostało na dłużej ;) Buźki ;*

wtorek, 16 września 2014

Jest lepiej

4 lekarzy, 2 razy w szpitalu, 3 kłucia w rękę, 2 kroplówki itd. itp.
Masakra, ale w sumie wszystko jest już prawie dobrze.
Wieczorkiem, jak dam radę zajrzę na niektóre z Waszych blogów, ale niczego nie obiecuję, bo na razie działa jeszcze bardzo silny lek przeciwbólowy więc jest ok, ale nie wiem jak będzie później. Teraz tylko opublikuję notkę i znikam.

niedziela, 14 września 2014

Boli bardzo…

Niestety, w najbliższym czasie chyba nie dam rady ani być na Waszych blogach ani na swoich własnych. Mam najprawdopodobniej problem z nerkami, co niestety przysparza wiele bólu, a nawet 20-minutowe siedzenie przed laptopem mi uwiera bardzo ;( dziś zajrzałam na kilka blogów, ale na więcej nie mam już siły, bo znów ból nie daje mi żyć. Opublikuję tylko tę notkę i znikam stąd…

czwartek, 19 grudnia 2013

Załamana

Pierwszy raz od kilku miesięcy wracałam z pracy załamana we łzach w oczach
I to wcale nie dlatego, że coś zawaliłam
Ale jest do du.py dziś
Pierwszy raz boję się, że tego wszystkiego co mnie teraz czeka w pracy najzwyczajniej w świecie nie ogarnę
Do tej pory wychodziłam z pracy i myślami do niej nie wracałam…a dziś się tak nie da…
Przez chwilę tylko, jak byłam przy ukochanych książkach w bibliotece nie myślałam o pracy…
A nie mogę się teraz poddać i muszę dać radę…muszę…ale jak na razie cała się trzęsę…

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Czarny poniedziałek

Czarny poniedziałek

To czegoś nie wykonałam i zła jestem na samą siebie, że tego nie dopilnowałam
To tak zatkany nos w pracy, że płakać się chciało 
To się okazało, że w Nowy Rok dyżur będę miała
To zapomniałam zwolnienia zabrać do pracy…a już dzwonili po mnie
To net  źle działa
To w ogóle jakiś zły dzień miałam

Oby do środy…wtedy mam nadzieję humor się mi poprawi…

piątek, 4 października 2013

Podminowana

Koleżanka dziś stwierdziła, że jestem mocno podminowana…w sumie nic dziwnego jak dla mnie…
Tak coś w tym jest, bo ile można jednej osobie tłumaczyć te same rzeczy, ile razy można odpowiadać na te same pytania i to te najbardziej podstawowe?
Ja wszystko rozumiem, rozumiem, że na początku pracy nie trzeba wszystkiego wiedzieć, bo w końcu ja też wszystkiego nie wiedziałam, jak zaczęłam pracować, ale po 3 miesiącach pracy wciąż pytać  o najbardziej podstawowe rzeczy…wczoraj już miałam dość i trochę podniosłam głos na koleżankę…bo ile razy mogę mówić to samo? Ile jeszcze? Koleżanki stwierdziły, że to chyba przez brak słodyczy (od pewnego czasu ich nie jem) taka byłam…może coś w tym jest…ale też czasem mam dość odpowiadać i odpowiadać wciąż na te same pytania…tym bardziej, że koleżanka o której mowa głównie mnie o coś pyta…nie ma problemu, pomogę, ale ile można?

Jutro się z Mężem wyluzuję, bo na imprezę idziemy :) dawno już nie byliśmy gdzieś w klubie…cieszę się  na to wyjście :)

czwartek, 19 września 2013

Cytat i nie tylko

„Nie narzekaj, że życie jest ciężkie i niesprawiedliwe

Życie jest sprawiedliwe daje ci dokładnie to, o co prosisz

Jeśli prosisz o bagno, wkrótce w nim ugrzęźniesz
Jeśli koncentrujesz się na nienawiści, zaraz cię otoczy
Jeśli dusisz się w zazdrości, szybko w niej utoniesz
Jeśli litujesz się nad sobą, pomnażasz smutek
Jeśli jesteś wściekła, że inni mają więcej, gniew cię zabije

Im więcej masz w duszy żalu i rozgoryczenia, tym bardziej żałosne będzie twoje życie

Sprawdź czego jest w tobie najwięcej

Zobacz ile jest w twoich myślach dobra i miłości szacunku, radości, uśmiechu, pozytywnego myślenia życzliwości, chęci zmiany, odwagi i gotowości do wysiłku

Wszystko, co masz w życiu, wypływa z ciebie

Jesteś projektorem, który wyświetla swój własny film

Im bardziej będziesz pozytywnie nastawiony skoncentrowany na tym, co ważne życzliwy dla siebie i innych, tym więcej pozytywnej siły przyciągasz do siebie

Im więcej dobra stworzysz tym więcej dostaniesz od życia

Bo w życiu masz dokładnie to, co wypełnia twoje myśli”

Z książki „Planeta dobrych myśli” Beaty Pawlikowskiej


P.S.
Jeśli chodzi o moje załamanie, o którym wspominałam wcześniej, to chodzi o to, że kiedy z Mężem właściwie umeblowaliśmy nasze dwa pokoje, kiedy nasze dwa pokoje zaczęły wyglądać tak, jakbyśmy chcieli, żeby wyglądały na nasze aktualne możliwości to niestety zalało nas :(  W obu pokojach na suficie mamy plamy, może nie są jakieś bardzo duże, ale jednak są i stąd moje załamanie, mimo, że jestem też bardzo szczęśliwa.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Kobieta pracująca

Bo ja jestem kobieta pracująca: praca zarobkowa, ugotowanie obiadu, zmywanie, zrobienie ważnego przelewu, ustalenie, ile kasy trzeba mieć na opłaty, prasowanie…tak wyglądał mój dzień dziś…najpierw praca zarobkowa a potem drugi etat w domu…zaczynam to bardziej odczuwać właśnie teraz, jak mam rodzinę, bo w końcu w Mężem tworzymy już rodzinę…w międzyczasie znalazłam też chwilę czasu na ćwiczenia i podlanie kwiatków i kolację…i dopiero przed 22 usiadłam, by poszperać w sieci, pozaglądać na kilka blogów, napisać kilka słów, opublikować kilka notek…zejdzie jeszcze trochę…ale też nie za długo, bo przecież nikt jutro za mnie nie wstanie…

Co do bloga- nie mam ostatnio weny i chęci…może minie, może nie, ale całkiem z blogów nie zniknę, Was będę odwiedzać, jak zawsze :)a pisać, jak najdzie taka ochota

Za tydzień przez tydzień będziemy mieć gościa- kuzynka przyjeżdża bo ma szkolenie tygodniowe w moim mieście i moi rodzice bo w sumie to u nich mieszkam zgodzili się, żeby przez ten tydzień nocowała u nas…mi w sumie kuzynka nie przeszkadza, ale jednak gość w domu może bywać męczący…ale zobaczymy, jak to będzie, a teraz znikam…pa…

P.S.
Polecam cytat w ramce o nazwie Planeta dobrych myśli po prawej

czwartek, 30 maja 2013

Lenki świat aktualny

W wielkim skrócie co u Lenki:
- zapracowana bardzo ;( już nawet brakuje słów jak opisać to, co się aktualnie dzieje w mojej pracy)
- zamieszanie straszne wokół tego wszystkiego ( i nie ma tu na myśli pracy), wszystko na koniec musi się komplikować,
- od jakiś dwóch tygodni nie mogę jeść…śniadania i kolacje jeszcze ok., obiady ledwie zjadam…
- ma zdecydowanie za mało czasu na książki, dziś co prawda skończyłam dwie, ale to pewnie dlatego, że nigdzie nie musiałam biegać
- ciągłe coś, to tu jechać, to tu sprawdzić, to tu coś znowu
- remont już od soboty ostatniej zakończony ale sprzątanie po remoncie nadal trwa
- i mimo tego wszystkiego jestem szczęśliwa, tak po prostu…


16…:*

piątek, 17 maja 2013

D.

Remont rozpocznie się w poniedziałek i znów spędziłam czas (wieczór właściwie) na przenoszeniu mebli, układaniu mebli i robieniu wielkich porządków w wielkiej szufladzie…mnóstwo rzeczy wyrzuconych, pamiątki zachowane…:)
I znalazłam też kartkę od D. takiej Kochanej Istotki sprzed kilku lat…kontakt niestety z przyczyn dla mnie niekoniecznie zrozumiałych (nie chcę wdawać się w szczegóły) się urwał, ale nigdy nie zapomnę Tamtej Kochanej Kobietki…wzruszyłam się…
Poza tym jestem przekoszmarnie (chyba sama wymyśliłam to słowo) zmęczona, a najgorsze jest to, że jutro pracuję, bo odrabiamy 31 maja…nie chce mnie się strasznie…dobrze, że choć  jutro wieczorem wyjdę z M. i A. do knajpki pogadać, to się odprężę, chyba, że w międzyczasie zasnę, bo zmęczenie da się we znaki…
29..:*

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Relaks w łóżku

Nie spodziewałam się, że dodzwonię się do swojej niereformowalnej przychodni w ciągu jakiś 5 minut…a stało się tak…
Nie liczyłam na to, że dojadę na czas na wizytę do lekarza…a udało się 
Nie myślałam, że wizyta u lekarza może trwać tyle czasu, ile tej osoby przede mną
Zaliczyłam dziś 2 wizyty u lekarza
U jednego wszystko  ok…
Ale niestety jestem mocno przeziębiona i muszę leżeć w łóżku i zwolnienie do końca tygodnia (dziś w pracy byłam)…
I zalecając się do porad lekarza nawet teraz piszę do Was z mojego super łóżeczka…ale nie jest mi zbyt komfortowo, bo ile można leżeć? (leżę gdzieś od od niecałych 3 godzin, a już mam dość)
Kicham, jeszcze nie kaszlę, ale lekarka mówiła, że i kaszel może się pojawić i relaksuję się jeśli to można nazwać relaksem
Wiadomo, są plusy mojej choroby, trochę odpocznę od pracy, może w końcu skończę zaczęty już list do Narkotycznej, może w końcu skończę którąś z książek z ramki po lewej…
A towarzyszy mi głos Andrzeja Piasecznego i innych wokalistów (słucham składanki RMF FM z polskimi przebojami z roku 2012 r.) 
I mówię Wam dobranoc…bo za chwilę godzina duchów mnie odwiedzi…(jest około 23:20) 

wtorek, 12 lutego 2013

Stresujący dzień

Dzień pełen stresu i negatywnych emocji z różnych powodów i na wielu płaszczyznach i z wielu przyczyn…
Nie znoszę takich dni…i nawet w pracy byłam blisko zawału serca…bo…otworzyłam, zobaczyłam i zamarłam…czegoś nie wykonałam, coś zawaliłam, ale mam nadzieję, że skończy się wszystko pozytywnie, bo udało się zrobić to, co miałam zrobić dużo wcześniej…ale co przeżyłam to moje…się stresu najadłam nie tylko w pracy…ale dobrze, że już po wszystkim…

W ostatnią sobotę Lenka dostała od Ukochanego Mężczyzny nowe piekne buty :), brązowe, na stosunkwoo wysokim obsacie (szpilką tego nie nazwę, ale wygląda, jak grubsza szpilka) po prostu cudeńko, nie nadające się na śnieg, choć w miarę ciepłe, i dziś chcąc się nimi troszkę pochwalić przed koleżankami ubrałam je do pracy…tyle, że przed 7 rano nie było śniegu i Lenka całkiem nie spodziewała się, że cały dzień będzie padał śnieg i zrobi się ślizgawica…i paradowałam po mieście w nieodpowiednim obuwiu, było parę poślizgów, ale na szczęście nie przewróciłam się…mimo wszystko cudne buty :) ale szkoda, że nie na śnieg…jutro ubieram inne, bo męczyć się drugi raz nie zamierzam…bo szłam w nich wyjątkowo wolno…

niedziela, 10 lutego 2013

Trudny tydzień

To był trudny tydzień
Pełen często skrajnych emocji, bólu i łez…
Były łzy i smutek, było wzruszenie a czasem i uśmiech, bo są Osoby, które pamiętały o moim Święcie
Jednak i tak ważniejsze były i tak te łzy i ten smutek,
bo to na nich skupił się mój tydzień
Dziś już jest spokojniej, bo wcześniej był stres, bóle żołądka, niespokojne sny… a cisza w pewnych momentach była wręcz przerażająca…a do tamtego pokoju wciąż tak trudno wejść bez emocji…czas pomoże, ja wiem, na razie rana jest zbyt świeża…
Zawsze będę miała Ciebie w swojej pamięci [*] i wiem, że za te niecałe pół roku Ty będziesz przy mnie, przy Nas…

Wszystkim, który byli ze mną  w tych trudnych chwilach dziękuję, za wszystkie życzenia urodzinowe i za pamięć również dziękuję ;*

P.S.
Na blogu pojawiła się nowa ramka, gdzie będę co kilka dni umieszczać cytaty znalezione w książce „Planeta dobrych myśli” Beaty Pawlikowskiej, niektóre z cytatów z tej książki będą się pojawiać również w notkach…chętnych zapraszam do czytania…

środa, 30 stycznia 2013

Zalanie

Zalało mi kawałek sufitu …leje mi się z sufitu woda i pada na głowę tynk, wielka plama na suficie, plama to jednak za mało powiedziane…wszystko przez głupi taras na górze…no maskara jakaś…
Musiałam zmienić centrum dowodzenia, tzn. nie siedzę teraz przy ukochanym biurku, tylko z laptopem na kolanach, a woda kap, kap, kap gdzieś tam dalej…szkoda słów…

Jutro spotkanie z moją M. (i moim M. też) :) cieszę się bardzo :)najbardziej nawet ;)

Tylko kto jutro za mnie wstanie i pójdzie za mnie do pracy? jest chętny? nie widzę…szkoda…

sobota, 2 czerwca 2012

Droga Do Marzenia

Rozpoczął się najcięższy miesiąc w tym roku dla mnie
Ale na szczęście początek miesiąca spokojnie się zaczął, a pierwszy dyżur w pracy dzisiaj pozytywnie zaliczony

I rozpoczęła się również Droga Do Mojego Marzenia
i choć zdaję sobie sprawę, że Droga będzie długa to wiem, że to
Marzenie się spełni :)

Tak, jestem Szczęśliwa :)

4.06.2012 r.
Dziś zaczął się dla mnie maraton…przede mną 11 Dni (z dzisiejszym 12) pracy…bez żadnego wolnego dnia…każdego dnia 8 lub 6 godzin pracy…ciekawe jak będę wyglądać po tych 12 dniach…z co potem? będzie spokojniej…

15.06.2012 r. 
Maraton zakończony…teraz będzie trochę spokojniej…mam nadzieję…

365 Dni i się spełni…:)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Ćwiczenia

Kilka dni temu (nie powiem dokładnie kiedy) moi rodzice kupili bieżnię
I jedno wiem na pewno chyba ja najbardziej pokocham to urządzenie
Bo jak na razie jestem jedyną aktywną ‚spotsmenką’ w domu (a mieszkam z Rodzicami, siostrą, szwagrem i Siostrzenicą)
Staram się ćwiczyć codziennie, bo jeden dzień przerwy sprawia, że gorzej mi się potem ćwiczy
I powiem szczerze, że na razie bardziej na tym chodzę niż biegam, ale chodzę szybko (prędkość 6,4 km/h) i kalorie spalam (tak mniej więcej około 200- 300 kalorii dziennie), dziś zaliczyłam rekord 320 kalorii spalonych, choć myślę, że mogłabym nawet dojść do 400, bo wyjątkowo dobrze mi się chodziło :)
I cieszę się, bo odpukać większych zakwasów nie miałam, na początku nic mi nie dolegało, potem bolały mnie łydki i mięśnie brzucha, dziś już nic nie boli, ale nie wiem jak będzie jutro, czas pokaże…ale mam nadzieję, że źle nie będzie…
Polubiłam taki wysiłek, dobrze jest tak się zmęczyć i mieć satysfakcję, że pokonało się samego siebie, bo tak to odbieram
Lubię to moje chodzenie, choć przez to trochę zaniedbuję czytanie (i pisanie listu też), ale jednak muszę to sobie jakoś w czasie zaplanować, bo bieżnia stoi w pokoju, gdzie nie codziennie mogę przebywać przez cały czas, bo ktoś inny z tego pokoju korzysta (nie chcę wdawać się w szczegóły), a takie planowanie dobrze się sprawdza.

Spytacie, czy taka bieżnia daje efekty, ja widzę już pierwsze drobne, ale widzę :) ale nie powiem Wam gdzie, to tajemnica ;)

Zapewne, jak tradycja nakazuje ;) notka kolejna pojawi sie tutaj 26.04. 2012 r. , pewnie też wieczorkiem (teraz jest 22:18) lub popołudniu więc zapraszam chętnych do poczytania ;)    

A poza tym to u mnie, jak zawsze stosunkowo pracowicie i książkowo…ale przede wszystkim Miłośnie :)
M. :*