Wiem i zdaję sobie z tego doskonale sprawę, że ostatnio rzadko tu bywam, rzadko tu piszę. Od 18 września nie pojawiło się ode mnie żadne słowo, chyba, że na innych blogach, o których pisałam w poprzedniej notce.
Ostatnie dwa tygodnie były najcięższymi tygodniami w moim życiu. Chodzi głównie o pracę, bo brakowało ludzi i ja z koleżanką i kolegą mieliśmy dwa razy więcej pracy niż zawsze. Mnie poza tym czeka od jutra też stosunkowo ciężki tydzień, ale wiem, że dam radę. Często przychodziłam tak zmęczona po pracy, że w ciągu dnia popołudniami często spałam albo byłam tak bardzo zmęczona, że nie miałam czasu na poświęcenie się blogom tak, jakbym bym chciała. Poza tym nie działo się nic takiego o czym chciałabym napisać właśnie tutaj, bo stali Czytelnicy wiedzą, że nie piszę często o bardzo osobistych sprawach, a pisanie nie całkiem wprost i bardziej tajemniczo też nie zawsze wychodzi. Tak wiem, tłumaczę się, że nie mam czasu, że o wszystkim pisać nie mogę, że nie mam weny, wiem, że często tak piszę, ale tak właśnie jest, choć co do weny to bym się kłóciła, bo wena jest, ale jakoś ostatnio mało wykorzystywana, ale nawet w takie papierowym pamiętniku, który prowadzę w formie kalendarza („Kalendarz 2014, Rok Dobrych Myśli Beaty Pawlikowskiej) nie zamieściłam ani jednego słowa od 8 września (ostatnio coś tam pisałam 7.09).
Na szczęście na moja pasję największą Książki znajduję w miarę możliwości czas, co możecie zobaczyć na blogu o książkach, o którym pisałam w poprzedniej notce.
Tygodniami haruję jak wół (no trochę przesadziłam, ale pracy miałam multum), weekendami odpoczywam, choć ten odpoczynek jest za krótki, a czas tak szybko pędzi, że za chwilę obudzimy się w Nowym 2015 Roku.
Raz jest bardziej spokojnie, raz trochę niespokojnie, ale jestem i do Was zaglądam, a kiedy znów tu będę? Nie mam pojęcia. Ten tydzień będzie już troszkę spokojniejszy i następny też taki może być to mam nadzieję, że będę mogła częściej i tu pisać, ale niczego nie mogę obiecać.
A do napisania tej notki zmobilizowała mnie Karia. Dzięki Kochana :* gdyby nie Twój komentarz, to nie wiem czy bym dziś coś napisała.
Napiszę następnym razem, jak tylko znajdę choć odrobinę czasu i temat do napisania
Kurcze rozpisałam się prawie na cała stronę w Wordzie
Bywa i tak, ale jakoś tak same paluszki śmigają po klawiaturze. Oby tak pozostało na dłużej
Buźki ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz