Zalało mi kawałek sufitu …leje mi się z sufitu woda i pada na głowę tynk, wielka plama na suficie, plama to jednak za mało powiedziane…wszystko przez głupi taras na górze…no maskara jakaś…
Musiałam zmienić centrum dowodzenia, tzn. nie siedzę teraz przy ukochanym biurku, tylko z laptopem na kolanach, a woda kap, kap, kap gdzieś tam dalej…szkoda słów…
Jutro spotkanie z moją M. (i moim M. też)
cieszę się bardzo
najbardziej nawet 
Tylko kto jutro za mnie wstanie i pójdzie za mnie do pracy? jest chętny? nie widzę…szkoda…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz