Od pewnego dłuższego czasu nie chodzę do Kościoła
I nie jest mi z tym źle
Wciąż mocno wierzę w Boga, ale kiedyś byłam z Nim bliżej, niż jestem obecnie
Nauka Kościoła nigdy mnie nie przekonywała i pewnie to się już nie zmieni
Pójdę do Kościoła, kiedy poczuję wewnętrzną potrzebę, której aktualnie nie odczuwam
Nie potrzebuję Kościoła, by być dobrym człowiekiem, by wierzyć i kochać Boga na swój własny sposób
Wierzę w Boga, bo tam jest Ukochany Dziadek, Przemek i inni, których kochałam i nadal Kocham
Wierzyć nie przestanę, ale Kościół do wiary nie jest mi potrzebny
Tym bardziej, że w Kościele spotykam bardzo często tych ludzi, którzy na co dzień grzeszą bardziej ode mnie a do Kościoła chodzą tylko na pokaz…to bezsensowne…ja na pokaz chodzić tam nie będę…w Święta pójdę, na Mszę za Dziadka pójdę i wtedy, kiedy będę tego potrzebować…nic na pokaz, nic na siłę…
P.S.
24.08. 2008 r.
Jutro minie rok,
rok od tamtego dnia
rok temu byłam inna,
rok temu byłam załamana
rok temu miałam depresję
rok temu pomógł M., gdyby nie on…
Na szczęście w styczniu pojawił się mój Ukochany M. (nie ten sam M. co wyżej)
i w moim życiu pojawiło się Szczęście
Szczęście, którego nie chcę stracić
Szczęście, które będzie długo trwać, wierzę w to 
Miłość i Szczęście od ponad pół roku 
Boże, dziękuję za to Szczęście
M. Dziękuję, że Jesteś :*
Taką Miłością Kochać Chcę :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz