Bunt Żony na pokładzie…bo obiadu nie zrobiła, a Mąż sam sobie musiał cos zrobić (kupił pierogi)
…bo Żona wolała się upiększyć u kosmetyczki
(od dziś mam swoje paznokcie, bo od jakiś 2 lat jeśli nie dłużej żelowałam paznokcie…teraz już regeneruję swoje paznokcie i zobaczymy, co z tego wyjdzie dalej…)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz