Dziś T. (nasz świadek) zabrał nasze (właściwie bardzie moje niż Męża mego) stare meble, a Mężuś Kochany przeniósł moje biurko do sypialni, gdzie raczej już na stałe będzie stało. W końcu kolega M. będzie mógł złożyć Nasze Łóżko, na które tak bardzo czekam…
Strasznie się cieszę…trochę tylko brakuje mi Mężusia, bo jak wieczorami siedzimy przy komputerach to do dziś siedzieliśmy w jednym pokoju, dziś w osobnych (on w salonie naszym, ja w sypialni). Ale jak tylko telewizor będzie w salonie to i tak będziemy siedzieć razem, bo ja będę przed tv, a Mąż przed kompem :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz