niedziela, 7 czerwca 2015

Podsumowanie (8)

Ten tydzień był bardzo spokojny i bardzo relaksujący. Tylko trzy dni pracy, gdzie też bardzo źle nie było, a potem cztery długie i ciepłe dni wolnego. Zacznę może od tego, że w poniedziałek mój Mąż rozpoczął nową pracę, chwilowo, mam nadzieję, będzie gorzej zarabiał, ale z czasem jesgo sytuacja się polepszy. Plusem na pewno jest to, że będzie miał tylko jedną zmianę (od 9-do 17, ja kończę pracę o 15:30), więc będziemy mieć więcej czasu dla siebie, nie będę już przeżywać samotnych popołudni, ani samotnych nocek. Mam nadzieję, że będzie zadowolony.
I w końcu mogę się myć we własnej, nowej łazience. Nie muszę się nikogo prosić czy mogę wziąć prysznic, bo nie mam łazienki, nie muszę się już tym martwić. Coś tam jest jeszcze jest do zrobienia, ale już nie w samej łazience, ale tam już na szczęście koniec. Cieszę się, bo jak pewnie każdy nie znoszę remontów.
Nie będę bardzo szczegółów pisać na temat długiego weekendu, ale to był czas pełen relaksu, odpoczynku, w końcu miałam czas aby skupić się bardziej na książce, na relacjach z Mężem, na spędzeniu z Nim wspólnego czasu. Nie obyło się też bez wizyt w centrum handlowym, dzięki czemu stałam się posiadaczką uwaga 3 par butów, a to tylko dlatego, że do sklepu pojechałam w butach na obcasie, które mnie obtarły, wiec szybko kupiłam buty płaskie, żeby je od razy zmienić, a potem okazało się, że w jednym sklepie jest wielka wyprzedaż i buty można kupić  10 lub 20 złotych. I w sumie Mąż kupił mi dwie kolejne pary i wydał całe 20 złotych.
Najgorsze jest to, ze czuja się tak zrelaksowana, ta wypoczęta, że jak sobie pomyśle, że jutro muszę znów iść do pracy i chodzić do niej przez całe 5 dni to mi się odechciewa wszystkiego ;/ strasznie nie chcę tam iść, ale nie mam wyjścia…szkoda…ale jak mus to mus…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz