niedziela, 5 lipca 2015

Podsumowanie (11)

Kolejny tydzień zbliża się ku końcowi, a tak szybko mi przeleciał, że szkoda słów. Co prawda chyba na szczęście weekend wyjątkowo jest dla mnie długi, ta jakby czas się zatrzymał. Może dlatego, że dziś na przykład staram się siedzieć bez ruchu i przykładowo czytać, bo każdy ruch przy tym upale to trochę za dużo ;) wyściubiłam tylko nos do sklepu, bo chleba i mleka mi zabrakło, a tak to odpoczywam w domku. Wczoraj za to byliśmy z Mężem u teściów na obiedzie i dzięki teściowej dziś nie musiałam gotować, bo miałam obiad od niej i jutro też nie będę musiała, bo jeszcze co nieco zostało.
Weekend to jednak najlepsze dwa dni z tego całego tygodnia, bo wiadomo, że w pracy jak to zwykle bywa- za dużo pracy, za mało wytchnienia. Poza tym siedzę w pokoju, gdzie siedzi 20 osób i w takim bardzo ciepłym pokoju właściwie bez klimy (mamy tylko przenośną) i jedynie wiatraki coś dają, ale niewiele. Strasznie źle się mi pracuje w zbyt ciepłej atmosferze, więc stosunkowo się męczyłam. Na szczęście nie było M., więc nie było niepotrzebnego dodatkowego stresu. Przede mną kolejny ostatni jak na razie tydzień bez M., a potem znów niespokojnie, ale dam radę, innej opcji nie przewiduję. Od 1 lipca nie siedzi już koło mnie A. bo się przeniosła gdzieś indziej, ale cieszę się, że niedaleko i że środy nadal obowiązują :)
Jest mi strasznie wstyd, bo nadal nie zabrałam się za pisanie listów. Przepraszam Kobietki, ale mam od jakiegoś czasu bardzo dużo na głowie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz