niedziela, 15 maja 2016

Podsumowanie (52)

Tydzień 9.05.2016 r. – 15.05. 2016 r.
Podsumowanie poniedziałku: Obowiązki gonią obowiązki. Pracowity dzień miałam- najpierw zakupy, potem biblioteka (choć to drugie to czysta przyjemność), potem ogarnięcie sypialni, bo w sobotę jakoś nie miałam siły sprzątać, a i jeszcze obiad też ktoś musiał zrobić…ale cieszę się, że tak było. A poza tym relax :)
Podsumowanie wtorku: Bo świat jest piękny, kiedy nie płaczę nocami…na szczęście choć wstałam z humorem nie najlepszym to humor jednak się poprawił…bo jest dobrze i będzie…a Nasza Dzidzia w końcu postanowiła kopnąć Tatusia, bo do tej pory, kiedy Mąż przykładał rękę do brzuszka to Dzidzia była nad wyraz spokojna. W tle „Polskie Przeboje 2015”
Podsumowanie środy: Relax. Spotkanie z A. jak w każdą środę :) Miłe jak zawsze. Denerwuję się jutrem, ale o tym innym razem. W tle Maryla.
Podsumowanie czwartku: Dziś miałam wizytę kontrolną u ginekologa i nie wiem czemu tym się mocno stresowałam od kilku dni, ale wszystko jest ok i ze mną i Dzidzią :) Dzidzię dokładnie będę oglądała 18 maja, ale wygląda na to, że to będzie Chłopczyk (bo dwie wersje już słyszałam). Przede mną miesiąc na wykonanie innych ważnych badań, ale to już nie w tym tygodniu. Niespodzianka od Męża. Poza tym dzień spokojnie mi upłynął. W tle muza zapisana na kompie, czyli bardzo różnoraka ;)
Podsumowanie piątku: Dzień spokojny i w miarę leniwy. Dużo sieci, mało książek, bywa. Dzień spędzony w zasadzie bez Męża ;( jutro sobie odbijemy ;) w tle Andrzej
Podsumowanie soboty: Taki dzień spędzony z moim Mężem. Trzeba było narobić stracony czas ;) Dużo relaksu i radości. Lemon dziś mi towarzyszy.
Podsumowanie niedzieli: Lenistwo. Książka. Internet. Słodkości. Kolacja przygotowana przez Męża. Potrzebowałam takiego dnia. Bardzo :) W tle„Polskie przeboje 2011”
Podsumowanie tygodnia: To był dobry tydzień. Tyle się działo, a czas wyjątkowo wolno leciał, jak dawno już nie. Ale to dobrze, bo kolejny tydzień zapowiada się obowiązkowo, bo ciągle gdzieś coś załatwiać będę (ale i odpoczywać też, bo zaczynam przypominać kuleczkę ;))
Książki, które czytałam w tym tygodniu:
„W oczekiwaniu na dziecko” Heidi Murkoff, Sharon Mazel – taka poradnikowa cegła
„Łza” Stanisława Fleszarowa- Muskat – nic szczególnego, niestety
„Miłość pod koniec świata” Grzegorz Filip – książka ma dobry potencjał, ale autor niestety tego nie wykorzystał
„Love Rosie” Cecelia Ahern – piękna powieść, lekka, łatwa i przyjemna, wzruszająca, godna polecenia
„Wiśniowy klub książki” Ashton Lee – kiedy piszę te słowa, nie przeczytałam jeszcze nawet jednej strony, ale przed samym snem zamierzam choć parę stron poczytać
Wątpliwości, o których pisałam w poprzedniej notce nadal we mnie tkwią, ale na pewno na razie nie wprowadzam żadnych zmian, bo mimo wszystko dobrze mi tu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz