Ostatni dzień lipca:
- bardzo upalnie, więc na zakupy poszłam sama (Synek został z Dziadkami)
- zdrowiejemy
- Synek gardzi zabawkami, woli chodzić (jak na razie chodzi trzymany za rączki), dziś to nawet raczkować za bardzo nie chciał
- niespodzianka od Męża :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz