sobota, 22 lipca 2017

Sobota, 22.07. 2017

Sobota wyglądała tak:
  • do godziny 13:30 dzień w miarę zwyczajny, śniadanie, spacer, obiadek
  • następnie z Maluszkiem pojechaliśmy najpierw do pracy jego Taty, a następnie już w trójeczkę pojechaliśmy do znajomej krawcowej, która od urodzenia nie widziała naszego Synka, bo chorowała. Maluszek na początku trochę płakał, a potem już było ok
  • w drodze powrotnej Maluszek zasnął, a potem już łobuzował w domu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz