Wychodne Rodziców. Synka zawieźliśmy do babci, z którą ma rzadszą styczność ( z jedną mieszka). I w sumie tylko przez pierwszą godzinę płakał dość mocno, nie chciał jeść i marudził, ale na szczęście potem już było dobrze. Przyzwyczai się, bo będzie również z nią przebywał, kiedy my będziemy w pracy, bo dziś było kino, zakupy i obiad na mieście bez Synka….
Ostatnie noce:
Nie było źle, ale bywały chwile, kiedy długo nie mógł zasnąć po pobudce i karmieniu nocnym…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz