niedziela, 17 lipca 2016

Podsumowanie (61)

Tydzień 11.07.2016 r. – 17.07. 2016 r.
Podsumowanie poniedziałku: Leniwy poniedziałek. Dużo książki, mało sieci. Tak ogólnie to zła jestem, ale nawet nie chcę pisać o co chodzi. W tle Maryla
Podsumowanie wtorku: Spore zakupy dla Mamy i Maluszka z Mężem, M. i E. W tle Sumptuastic i chwila z Bajmem (składanka z sieci)
Podsumowanie środy: Spokojny dzień. Spotkanie z A. Wesoło było i chłodno w miarę, jak jutro będzie tak, jak dziś między 16 a 19 będę w niebie ;) w tle Andrzej
Podsumowanie czwartku: Kolejne zakupy związane z narodzinami dziecka, tym razem skromne i tylko dla Mamusi ;) Spotkanie z M. i E. i wspólny obiad na mieście. A deszcz nieustannie pada od samego rana i bardzo chłodno. Nie fajnie, choć lepsze to niż upały, jak dla mnie w obecnym stanie. W tle krótkie płyty: „Aksamitnie…Jedwabiście…Romantycznie” (reklamówka z jednej firmy), „Ich Troje hity” (płyta dołączona do „Pani domu”), „Lśniąco…Czarująco…Przebojowo” (reklamówka z jednej firmy)
Podsumowanie piątku: Pechowy dzień: najpierw kilka godzin bez prądu i nie można wyjść z domu, a jak w końcu się udało to korki, zepsuty tramwaj i głód nie poprawiały humoru, dobrze, że byłam też dziś u fryzjera, bo to na pewno poprawiło humor (farbowanie i podcięcie końcówek). Wieczór nadal bez humoru i tym razem nie wiem o co mi chodzi. W tle „Polskie przeboje 2012”
Podsumowanie soboty: Spokojny dzień. Dużo snu i lenistwa. W tle Maryla.
Podsumowanie niedzieli:Spokojnie, leniwie. Zakupy z Mężem (tym razem głównie spożywcze). Popołudniowe spotkanie z Teściową i M. Na koniec dnia- popsuty czajnik, książka i sieć. W tle Dżem 

Podsumowanie tygodnia: Spokojny ten tydzień był i stosunkowo leniwy, choć oczywiście obowiązki też były, choć może nie ma to odzwierciedlania w powyższych słowach.

Książki, które czytałam w tym tygodniu:
„Polichromia” Joanna Jodełka – w sumie lekka, łatwa i przyjemna lektura, ale jednak nieszczególna
„Inwazja na Tearling” Erika Johansen – godna polecania lektura, ale tylko po przeczytaniu pierwszej części ;)
„Rzymski poranek” Virginia Baily – przeczytałam tylko kilkanaście stron, więc na razie nie mam zdania na temat powieści 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz