poniedziałek, 3 lipca 2017

#107

W ciągu dnia bywało różnie, ale wieczór był na tyle trudny, że w czasie kiedy jadłam kolację, a wtedy to Mąż pilnuje Małego w razie gdyby płakał, Mąż mnie zawołał, bo nie był w stanie uspokoić Maluszka. Pośpiewałam dwa razy (bo dwa razy do niego szłam) i zasnął. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz